6 grudnia, czyli rozpoczynamy sezon prezentowy. W ramach prezentów od Św. Mikołaja nie przyszło mi do głowy nic innego niż....babki. Do zdjęcia ostał się tylko jeden Mikołaj i bałwan, cała reszta wybyła z domu wraz z Mamą, w słodkich pudełeczkach. Szkoda, bo wszystkie razem wyglądały o wiele lepiej niż ta para ( i był nawet Mikołaj, który utknał w babeczkowym kominie). Post zrobiony, teraz idę zjeść Mikołaja, przy "All I want for Christmas" i otwieram tym samym kapkejkowy sezon świąteczny :D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chocolate. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chocolate. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 6 grudnia 2012
środa, 28 listopada 2012
Some other stuff - Banoffee Pie
Czasami należy odetchnąć od cupcakes( pomimo, że je uwielbiam) i zrobić coś innego.
Stąd też, specjalnie dla siostry zrobiłam... najprawdziwsze Banoffee Pie. Istna bomba kaloryczna, ale warta grzechu w 100% ! Siostra, gdy usłyszała co na nią jutro czeka, bardzo się ucieszyła, mam nadzieję, że do jutra coś zostanie :).Oprócz idealnego połaczenia smaków, wielkim plusem tego ciasta jest to, że jest banalnie proste i szybkie w przygotowaniu. Tak dla odmiany, tym razem podaję przepis i gorąco polecam!
Składniki:
1,5 opakowania ciasteczek Digestive
1 kostka masła
1 puszka słodzonego mleka skondensowanego (do ugotowania lub można pójść na łatwiznę i kupić gotową masę, bez potrzeby gotowania)
2 duże banany
500 ml śmietanki 30%
czekolada/sos karmelowy
Przygotowanie:
1. Bardzo drobno kruszymy ciasteczka Digestive. Roztapiamy kostkę masła i dodajemy do ciasteczek. Mieszamy. Tak przygotowanym "ciastem" wykładamy foremkę do tarty, lub tortownicę na dnie i po bokach. Wkładamy na 30 minut do lodówki.
2. Teraz czas na karmel. Są dwie opcję. Jeśli posiadamy słodzone mleko skondensowane w "czystej' formie, umieszczamy je garnku z ciepłą, ale jeszcze nie gotującą się wodą. Bardzo ważne jest aby przez cały czas gotowania puszka była całkowicie zanurzona w wodzie bo inaczej puszka nam najnormalniej w świecie wybuchnie. Sprawdzając od czasu do czasu, czy woda nie wyparowała, gotujemy puszkę mleka na małym ogniu przez ok. 2,5 godziny.
I po takim opisie, prawdopodobnie lepiej będzie poszukać w sklepie gotowego kremu z mleka skondensowanego lub masy krówkowej :-)
3. Mamy już gotowy karmel. Rozsmarowujemy go na ciasteczkowym podkładzie, który już zdążyliśmy wyciągnąć z lodówki.
4. Kroimy banany w plasterki. Układamy na warstwie karmelu, tak aby cały zakryć.
5. Ubijamy śmietankę na wysokich obrotach. Gdy będzie już w miarę "sztywna" dodajemy cukier puder ( proponuję nie przesadzić, cała reszta ciasta i tak jest już niemiłosiernie słodka). Ja zawszę dodaję trochę śmietan-fix'u, na wszelki wypadek. Nakładamy bitą śmietanę na ciasto.
6. Topimy 2-3 paski czekolady w rondelku, trzeba uważać, żeby się nie przypaliła. Można dodać łyżeczkę słodkiej śmietanki, wtedy czekolada będzie bardziej płynna. Rozpuszczoną czekoladę umieszczamy w rękawie z jak najcieńszą końcówką i polewamy nią ciasto we wzorek według uznania :-)
Banoffee Pie gotowe, teraz musi tylko poleżeć około 30 minut w lodówce... i jemy !
czwartek, 21 czerwca 2012
Elegancka czekolada
Jutro czeka mnie ostatnie spotkanie z bardzo wyrozumiałym nauczycielem, dzięki któremu nareszcie zakończyłam rozdział" praktyk nauczycielskich". Oczywiście w naszych czasach, za wszystko należy podziękować. nawet przez chwile nie zastanawiałam się w jaki sposób... tym co wychodzi mi najlepiej - cupcakes ! ! ! Z tej okazji upiekłam mocno czekoladowe babeczki, które w połączeniu z bitą śmietaną i czarnymi ciastkami oreo ( tak na marginesie - moimi ulubionymi ;) ) wyglądają bardzo elegancko. Do tego proste czarno-białe pudełeczko... i prezent gotowy. mam nadzieję, że będą smakowały i zostaną docenione. W końcu łatwo pójść i coś kupić, a wyznaje zasadę, że prezenty DIY są milion razy lepsze od gotowców. Poza tym, wszyscy mężczyźni starsi i młodsi uwielbiają słodycze, nikt mi nie powie, że nie ;)
niedziela, 11 marca 2012
Oreo!
Oto co się święciło, ponownie urodzinowe "customized" cupcakes!
Mocno czekoladowe, a spód każdej to nic innego jakie całe ciastko Oreo - efekt - wspaniały, szkoda, że nie ma zdjęcia, od dołu jak również po przekrojeniu wyglądały świetnie! Nie obeszło się niestety bez małego kryzysu babkowego, na szczęście moja cudowna siostra pomogła w jego zażegnaniu i wszystko się udało!
Mam nadzieję, że jubilatka się ucieszyła, że spodobały się i co najważniejsze smakowały, 100 lat ! :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




